- Joanno ty-Oddaję plecak
prace wysokościowe wrocław |mała architektura |Import Chiny„— Joanno, ty
Oddaję plecak Marianowi, idziemy w noc. Nie stukamy do żadnych drzwi, i tak nikt nie otworzy. Łąki Stóg siana. Czekamy tu, bez słowa, przyczajeni do świtu. Ruszamy przed siebie, poza miasteczko, w drogę polną. Idziemy tak do wieczora. Na skraju wsi mała chałupa, przyjmują nas na nocleg. Rankiem idziemy dalej. Jak można tak iść i nie odzywać się zupełnie Nie umiem przełamać milczenia. Znów las, droga i jakaś osada. Oczy ślepną od śniegu, nogi przystają. Miasteczko jak wymarłe. W ostatnim domu, którego nie można minąć — wacha. Żandarm zatrzymuje mnie, Marianowi każe odejść. Odchodzi w fioletowy zmrok, za drzewa.
Znalazłam się w pustej izbie. Żandarm zdjął hełm, karabin odstawił pod ścianę, za którą ktoś rozmawiał. Częstuje mnie papierosami. Nie umiem palić, podziękowałam.
Jego twarz bez hełmu bardziej nieludzka niż w hełmie. Gładko wygolona, oczy bez barwy.
— No, panienka, jaki masz pseudonim
— Pseudonim
— Wy, Polacy, wszyscy macie pseudonimy. My, Niemcy, umiemy po polsku, po francusku, angielsku, rosyjsku. Świat będzie nasz, musimy znać języki narodów, one znikną niedługo z mapy Europy i świata. Pseudonim, panenka, pseudonim!
Żandarm wydał mi się karykaturą ze snu. Zapalił karbidówkę, potem prymus. Nastawia wodę w kociołku. Gwiżdże. Czego ten człowiek chce ode mnie. Zastrzelę go, mam pistolecik Mariana. Ale uprzytamniam sobie, że za ścianą są inni. Ilu Pseudonim. W konspiracji pytają „jaki masz pseudonim" W więzieniu „jaki masz pseudonim" I na głupiej przygranicznej wartowni zadają to samo pytanie.“(12)
<<<< 8 Pojawiła się wyraźna
| rotnie Zły znak >>>>
domy zielona góra |Kopiarki |Praca żywiec